wisława szymborska informacje, biografia

Urodziła sie w 1923 roku w Bninie, dziś część Kórnika (woj. poznańskie). Od 1931 roku jest związana z Krakowem. W latach 194549 studiowała filologię i socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1953 była członkiem redakcji „Życia Literackiego", w którym prowadziła dział poezji i rubrykę Lektury nadobowiązkowe. Pierwsze utwory poetki ukazywały się pojedynczo, zadebiutowała wierszem Szukam stówa (1945), w dodatku do „Dziennika Polskiego". Pierwszy tom poetycki Dlatego żyjem.v ogłosiła w 1952 roku, następnie ukazały się Pytania zadawane sobie (1954), Wołanie do Yeti (1957), Sól (1962), Sto pociech (1967), Wszelki wypadek (1972), Ludzie na moście (1986), Koniec i początek (1993), Widok z ziarnkiem piasku (1996). W 1996 roku Wisława Szymborska otrzymała literacką Nagrodę Nobla. Poetka uprawia lirykę osobistą, refleksyjną i intelektualną, dotyczącą sensu 1 celu ludzkiej egzystencji, sytuacji człowieka wobec przemijania czasu. Człowiek 24 w jej utworach to istota słaba, bezbronna, żyjąca w poczuciu zagrożenia, wyobcowania. Szymborska patrzy na niego często ze smutkiem, dezaprobatą, ironią i sarkazmem. Cechą charakterystyczną tej poezji jest intelektualny dystans, rezygnacja z bezpośredniego ujawniania uczuć, humor i ironia. Świat poezji Wistawy Szymborskiej, to świat pełen wszelkiego dobra, obfitości, bogactwa, którym człowiek może się rozkoszować. Poetka z upodobaniem pisze o przyrodzie i o ludziach, którzy są jej częścią. W swoich utworach często podkreśla, że natura jest jednością, a każdyjej składnik, choć odrębny, jest częścią całości. Człowiek, jakim ukazuje go poetka, działa tak, że wspólnota staje się niemożliwa. Próbuje przyrodę ograniczać, a nawet nią manipulować. Na tle utworów innych poetów, miłosne wiersze Szymborskiej wyróżniają się oryginalnością, potrafi łączyć liryzm i uczueie z ironią i humorem. Poetka często operuje paradoksami, skrótami myślowymi, grą słów, anegdotą i żartem, Szymborska uprawia głównie drobne formy liryczne, lapidarne i kunsztowne w stylu, oparte na precyzyjnie skonstruowanych metaforach i zaskakujących puentach. '. «? Wiersz ten pochodzi z tomu Wołanie do Yeti wydanego w 1957 roku. W utwo H rze słychać echa tragicznych wydarzeń roku 1956 powstanie na Węgrzech i interwencja wojsk Układu Warszawskiego, polski Czerwiec. Rehabilitacja jest refleksją nad przypadkowością, niestałością ludzkich ocen, nad człowiekiem za gubionym w dziejach świata. Szymborska odwołuje się do bogatej tradycji kultu Ig rowej i literackiej, historii ludzkości i cywilizacji. W wierszu można odnaleźć N nawiązania do mitologii greckiej („ja, Syzyfprzypisany do pieklą poezji"} a także W do Szekspira („Biedny Jorik" do jego czaszki Hamlet wygłasza na cmentarzu słynną apostrofę). Podmiot lityczny stwierdza: Czas własną głowę w ręce brać mówiąc jej: Biedny Jorik, gdzież twoja niewiedza, gdzież twoja ślepa ufność, gdzież twoja niewinność... ". Utwór Szymborskiej jest właściwie monologiem do Jorika, uwidacznia się w nim cala ufność, wiara i niewinność człowieka, który uwierzył ludziom. Snuje refleksje nad światem i ludźmi, którzy odchodzą, przywołuje pamięć SĆ o zmarłych. Uparcie powraca słowo „wieczność", stanowi ono klucz do rozważań j nad życiem.

Dramat ludzkiego życia jest widoczny nie tylko w perspektywie historycznej, czas życia nic pozwala na korygowanie wcześniejszych wydarzeń i dokonań. Człowiek posiada wspaniały dar tworzenia, potrafi również niszczyć, lecz sam jest igraszką w rękach losu, historii i czasu. Na rozważania ogólne, dotyczące dziejów i człowieka w nich zanurzonego nakładają się refleksje o czasie współczesnym i prawidłach rządzących ludzkim losem, pamięcią w systemie socjalistycznym. Podmiot liryczny pisze: Oceny ulegają dewaluacji, zależą od etapu polityki, interesów rządzących. Przeciętny obywatel pozostaje w niewiedzy, styka się z manipulacją informacjami, próbuje się w ten sposób kształtować jego ogląd rzeczywistości.

Tytuł utworu jest dość mylący, może sugerować, iż autorka zabiera głos w dyskusji na temat erotyki, rozpusty, pornografii. Jednak już pierwsze słowa wiersza wyprowadzają czytelnika z błędu. Szymborska pisze: „Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie. Pleni się la swawola jak wiatropylny chwast... ". Poetka używa słów, które kojarzą się z erotyzmem: „rozwiązłe analizy", „wszeteczne syntezy", „pogoń za nagim faktem dzika i hulaszcza", „lubieżne obmacywanie", „tarło poglądów". Rozpusta myślenia jak choroba zaraża coraz to nowych ludzi, grzech myślenia dotyka przyjaciół, znajomych, całe rodziny:

„Przyjaciel wykoleja przyjaciela. • • Wyrodne córki deprawują ojca. "•• Brat młodszą siostrę stręczy do nierządu ". Ludzie czytają zakazane książki, zakreślają ołówkiem najważniejsze zdania, „zapładniają umysły'' nowymi faktami. W czasie spotkań, dyskusji wymieniają po£lądy, roztrząsają problemy, uczą się sztuki myślenia. Utwór ten jest wielką obroną prawa człowieka do samodzielnego myślenia, wolności słowa i poglądów. Świat przedstawiony w wierszu to Polska początku lat osiemdziesiątych, czas zniewolenia, okres stanu wojennego, terroru i zastraszenia. Okres ten to również zniewolenie duchowe i intelektualne. W każdym systemie totalitarnym samodzielne i niezależne od wład/y myślenie jest postrzegane jako zagrożenie dla niej. Dlatego ludzie muszą spiskować, konspirować, ukrywać się: „Czasem tylko ktoś wstanie, zbliży się do okna i przez szparę w firankach podgląda ulicę".
W ten dość przewrotny sposób poetka broni prawa jednostki do wolności i niezależności myślenia. Utwór ten pochodzi z wydanego w 1986 roku tomu Ludzie na moście. Poetka zawarła w nim rozważania i przemyślenia podmiotu lirycznego, który oglądając zdjęcie „dzidziusia w kaftaniku ", „małego Adolfka, syna państwa Hitlerów " snuje refleksje na temat przyszłości tego dziecka (choć doskonale wie, kim Adolf się stanie). Na razie jednak jest małym „bobo, aniołkiem, kruszyną, promyczkiem". ::? ma dopiero roczek i patrząc na niego dostrzega się przede wszystkim słodkie dziecko. Rodzice pokładają w nim wielkie nadzieje, gdyż: & „kiedy rok temu przychodził na świat nie brakło znaków na niebie i ziemi a więc można przypuszczać, że wyrośnie na kogoś wielkiego.

„Może wyrośnie na doktora praw? Albo będzie tenorem w operze wiedeńskiej?... ".
Może zostanie drukarzem, kupcem, konsyliarzem lub księdzem? Może ożeni się córką burmistrza? Pytania dotyczące jego przyszłości mnożą się, jednak nikt nie ma wątpliwości, że czeka go sława, kariera, uznanie ludzi. Teraz jest „podobny do C rodziców (...) do dzieci z wszystkich innych rodzinnych albumów". Miasto Brau™* nen, w którym się urodził, jest niewielkie, ale „godne", żyją w nim uczciwi, dom brzy ludzie, solidni właściciele firm. Nie słychać w nim jeszcze „ kroków przeznaN czenia ", a nauczyciel historii ziewa nad zeszytami uczniów. Kilkadziesiąt lat później W podobny nauczyciel będzie opowiadał swoim uczniom o kataklizmie II wojny ,0 światowej, hitleryzmie i jego twórcy. Historyk z wiersza ziewa nad zeszytami, w których zapewne zapisane są informacje o wojnach i ich inicjatorach z przeszłości. f£ Sytuacja liryczna skłania do refleksji na temat niemożności odgadnięcia, przewidzenia przyszłości, historii, którą tworzą ludzie, również my. Wśród ludzi wyrośli rf Hitler. Stalin, byli kiedyś dziećmi, nad którymi dorośli pochylali się w zachwycie. ffi rozmyślając o szczęśliwej przyszłości ich i świata, w którym będą żyli. S Poetka stawia przed czytelnikiem szereg pytań. Najważniejsze z nich jest chy£ ba to, czy człowiek może przewidzieć czyjąś lub własną przyszłość? Jak można K rozpoznać przyszłego zbrodniarza, patrząc na dziecięce zdjęcie „małego Adoljjjj fku"l Czy można zapobiec katastrofie, zmienić kształt wydarzeń? Zresztą czy »m patrząc na „aniołka, kruszynę" można sobie wyobrazić, że w małym austriackim miasteczku mógł przyjść na świat ktoś taki? 4 Rozważania lego rodzaju prowadzą do wniosku, że człowiek nigdy nie może czuć się bezpiecznie. Nie potrafi wpływać na rzeczywistość. Może teraz, wśród 5 nas, rośnie ktoś podobny do Hitlera, a my tego nie widzimy, i nie „słyszymy kro5 ków przeznaczenia "?

Utwór ten pochodzi z wydanego w 1993 roku tomu Koniec i początek i jest iednym z najpiękniejszych i najbardziej dyskretnych wierszy mówiących o śmierci. Jego bohaterem jest samotny kot, który ciągle czeka na przyjście swego nie żyjącego pana, Tytułowe mieszkanie jest puste, pozbawione obecności właściciela, który odszedł stąd już na zawsze.

Wiersz zaczyna się słowami: „ Umrzeć tego nie robi się kotu ", ale w dalszej jego części myśl o śmierci właściciela zostaje odsunięta na dalszy plan. Wydaje się, iż podmiotem lirycznym w wierszu jest kot, któiy opowiada o swej samotności, nudzie, czekaniu. On jednak wie, że coś się zmieniło, nie jest tak jak przedtem:
„Mc niby tu nie zmienione, a jednak pozamieniane. Nibv nie przesunięte, a jednak porozsuwane". Wieczorami nie świeci się lampa, tak jak to bywało w zwyczaju. Wprawdzie na schodach słychać kroki, „ale to nie te", codziennie kładzie ktoś rybę na talerzyk, ale „ręka (...) także nie ta, co kładła". Kot dostrzega nawet te najbardziej subtelne różnice, przeczuwa, że zdarzyło się coś złego. Brak pana (pani) domu wywołuje uczucie pustki, obcości. Kot przetrząsa całe mieszkanie w poszukiwaniu swego pana zajrzał do wszystkich szaf, obejrzał półki, sprawdził nawet pod dywanem. Przyznaje się także do małego przestępstwa, jakiego się dopuścił złamał zakazi rozrzucił papiery. Nie pozostaje mu już nic innego jak spać i czekać. Kot odgraża się, co zrobi, kiedy pan wróci po tej długiej nieobecności:

W ostatniej zwrotce wyrażone zostało przekonanie, że właściciel powróci do swojego mieszkania, a przede wszystkim do kota, oczekującego go z taką wiernością j niecierpliwością.
W utworze tym brak słów, nazywających stany uczuciowe podmiotu, brak metafor. Siła wzruszeniowa tkwi w samotności i smutku kota, który ciągle czeka na swojego pana.

Nagrobek Pomysł tego utworu tkwi we własnoręcznym napisaniu sobie nagrobnego epitafium. Padają nawet słowa charakterystyczne dla takich napisów: „tu leży ", „ wieczy odpoczynek raczyła dać jej ziemia ".
Tekst wiersza możemy bez obaw utożsamić z autorką, gdyż pada w nim jej nazwisko. Poetka skromnie mówi o sobie: „autorkaparu wierszy". Dowiadujemy się także, iż nigdy nie należała do żadnej grupy literackiej, obca jej jest wszelka awangarda, podkreśla, że „jest staroświecka jak przecinek". Poetka nie poddawała się rozmaitym modnym tendencjom pisarskim. „Staroświeckość" w takim rozumieniu to przywiązanie do tradycji. Z humorem nazywa swój utwór „rymowanką", czyli czymś prostym i łatwym do zapamiętania.

Wartości ważne dla Szymborskiej są tu symbolizowane przez łopian i sowę - są to natura i mądrość, lak ważne w jej poezji. Opozycją do nich jest mózg elektronowy, czytelna alu/ja do stechnicyzowanego współczesnego świata, którego wytworem jest człowiek. Śmierć, która przecież jest obecna w tym utworze, nie jest niczym strasznym, ani napawającym grozą. Dla autorki stała się tematem żartobliwego wiersza o sobie samej.

Często zastanawiamy się, jak potoczyłyby się losy pewnych ludzi, gdyby nie umarli lak wcześnie. Kim byliby dziś, co mogliby osiągnąć? W wierszu W biały dzień Szymborska zastanawia się, kim byłby dziś poległy w powstaniu warszawskim Krzysztof Kamil Baczyński, gdyby nie zginął. W pamięci czytelników na zawsze pozostał jako genialny, młody poeta, który gdyby żył, stworzyłby jeszcze wiele znakomitych utworów.
Jego przedwczesna śmieć przyczyniła się do powstania swoistej legendy o poecie - powstaricu i jego ukochanej żonie Barbarze. W wierszu poetki pojawia się obraz starzejącego się Baczyński ego, który jeździ do pensjonatu w górach, wykonuje codzienne, zwyczajne czynności, spożywa posiłki, czyta gazety, spaceruje. Już nie jest legendą, uwielbianym poetą, ale zwyczajnym starszym mężczyzną:

Tego dawnego poetę Szymborska nazywa ..anielskim marmurem ", który dziś jest jakby oblepiony gliną, Baczyński starzałby się powoli z dnia na dzień; znajdując słuchaczy opowiadałby swoje przeżycia z czasów wojny. Jego dzień wyglądałby jak zwyczajny dzień każdego innego mężczyzny w tym wieku. Może lepiej jest odejść w glorii sławy, jako legenda żywa poprzez pokolenia. niż żyć zwyczajnie, pospolicie, banalnie. Na dźwięk wymówionego nazwiska: ..panie Baczyński, telefon do pana" nikt by dziś nic zastygał w milczeniu, nie przerywał rozmowy.
Byłby on traktowany jak każdy inny człowiek. Poetka zestawia sławę, pamięć, wielkość zmarłego poety z wizerunkiem Baczyńskiego - powstańca i poety, który jakimś cudem przeżył i teraz opowiada o walce w Warszawie, kończąc zazwyczaj stwierdzeniem o sobie „miałem szczęście ".
Na pozór wydaje się że drugi obraz - poety pochylonego nad talerzem rosołu w stołówce górskiego sanatorium jest dużo mniej atrakcyjny od obrazu bohatera otoczonego nimbem sławy. Ale z właściwą sobie subtelną ironią poetka wkłada jednak w usta podmiotu lirycznego słowa ,,... a szkoda, a szkoda... ". Nie można wybierać między życiem a śmiercią. Zawsze bardziej bliskie człowiekowi jest życie. Dlatego ocena wielkości poezji Baczyńskiego i jego bohaterstwa jest niczym wobec wartości życia poety. Słowa podmiotu lirycznego są bardzo znaczące ..... a szkoda, a szkoda... ".

Wiersz ten opiera się na trzech rzeczownikach: ziemia, powietrze, woda, występujących w powtarzających się układach i rozszerzających się w kolejnych wersach (najkrótszy wers liczy dwa rzeczowniki, najdłuższy sześć).
Ma to służyć stopniowaniu napięcia. Tytułowa parada wojskowa to pokaz najnowocześniejszego sprzętu, jaki posiada wojsko. W wierszu mamy do czynienia z bronią rakietową typu: ziemia - powietrze, powietrze - woda, woda - powietrze.
Ilość broni zdolnej do unicestwienia świata napawa przerażeniem, grozi zagładą świata, katastrofą ekologiczną, która zniszczy ziemię, zatrujc wodę i powietrze.

Dlatego ostatni wers utworu brzmi jak błaganie, modlitwa do Boga, może do ludzi, którzy wciąż konstruują nowe środki rażenia: „Ziemi Wody Powietrza". Tylko tyle, a właściwie aż tyle potrzebujemy, aby przeżyć.

stoły czyściwa przemysłowe zgrzewarki elektrooporowe agd pozycjonowanie posadzki Nawadnianie producent szamb betonowych trądzik

Archiwum

Kategorie

Nowości

strony